Krzepcież się, czyli pożegnanie, które stawiało człowieka na nogi
Proszowice, 25-07-2026; Zbigniew S. Grzyb
Dawne krakowskie słowa nie tylko coś znaczyły. One coś robiły z człowiekiem. "Sława!" prostowała go na powitanie, "Szczęść Boże!" prowadziło przez pracę, "Ostajcie z Bogiem" pilnowało progu domu, a "Krzepcież się!" wzmacniało na drogę. Bo człowiek nie miał się tylko jakoś tam "trzymać", jedną ręką płotu, drugą poręczy, a trzecią, której przecież nie ma, resztek rozsądku. Człowiek miał mieć krzepę. Bo bez krzepy człowiek jest jak źdźbło, niby stoi, ale pierwszy wiatr go kładzie...